Przygody rodziny Ratonów Aventures de la famille Raton
Wstęp
(pochodzi z wydania broszurowego)
Przygody rodziny Ratonów bez skreśleń
Jeżeli istniało jakieś dzieło Juliusza Verne’a, do którego przywiązanie autora różniło się tak zdecydowanie od obojętności co do jego wydania, to było to z pewnością opowiadanie Przygody rodziny Ratonów, zasługujące przy tym w pełni na miano “bajki o wróżkach”.
Warto jest odnotować uporczywość Juliusza Verne’a, który, po zupełnym niepowodzeniu odczytów prowadzonych w 1887 roku w Brukseli, Anvers, Liege, a następnie w Amsterdamie i Hadze (cała trasa nie jest dokładnie znana), zaprezentował znowu Przygody rodziny Ratonów 1 grudnia 1889 roku podczas publicznego odczytu, tym razem przed słuchaczami w Amiens. Ta ostatnia publiczna lektura, jak się wydaje, przyjęta została z dużym uznaniem. Rozumie się samo przez się, że trudno było mieszkańcom Amiens inaczej niż dobrze ocenić wystąpienie rajcy miejskiego.
Tymczasem Hetzel-syn jakby nie zauważał tego utworu przez dwadzieścia pięć lat, czyli całe pozostałe życie pisarza – wbrew ciągle ponawianemu żądaniu Verne’a, aby wydać Przygody rodziny Ratonów w pewnego rodzaju albumie oraz w zbiorze opowiadań.
“Kiedy będzie całkowicie gotowy tom opowiadań?” - pisał Juliusz w liście do Hetzela jeszcze w kwietniu 1896 roku. Nigdy nie otrzymał od swego wydawcy odpowiedzi na to pytanie. Wiadomo, że Hetzel od długiego czasu wiedział o tym opowiadaniu, bowiem pierwsza wzmianka pochodzi z 20 sierpnia 1886 roku, kiedy to Verne, złożony chorobą w łóżku, wspominał w liście do swego bratanka Gastona, że jest “pochłonięty pisaniem baśni o wróżkach”. Wydaje się więc oczywiste, że już wtedy powstała pierwotna wersja tego utworu.
Opowiadanie Przygody rodziny Ratonów zawdzięcza swe pierwsze wydanie trochę przypadkowemu zbiegowi okoliczności. W odpowiedzi na prośbę René Martina, redaktora naczelnego czasopisma “Figaro Ilustrowany”, Juliusz Verne pisał w liście z dnia 14 maja 1890 roku, którego kopię przesłał później Hetzelowi: “Z wielką przyjemnością zgadzam się napisać nowelę […] do bożonarodzeniowego numeru “Figaro”, lecz pod jednym warunkiem – kiedy przyjdzie mi do głowy pomysł, który będzie odpowiedni dla pańskiego wydawnictwa”. Na żądanie Martina rękopis miał być dostarczony za dwa miesiące, co bardzo zbulwersowało pisarza. “Przecież nie jestem magikiem!” – pisał do Hetzela 3 czerwca 1890 roku – “Potrzebuję więcej czasu niż do końca lipca”.
Jednak zbawcze natchnienie przyszło natychmiast. “Otworzyłem jeszcze raz mój list, aby przedstawić myśl, która przyszła mi do głowy. Ponieważ Figaro-Noël ukaże się za jakiś czas [par le temps] dlaczego nie mielibyśmy dać Przygód rodziny Ratonów? Opowiadanie to prawie odpowiada warunkom, których on [Martin] wymaga. Jest to baśń o wróżkach, w sam raz odpowiednia do numeru bożonarodzeniowego. To opowiadanie mam wspaniale wygładzone i opracowane”.
Ponieważ Hetzel nie dawał uparcie swego zezwolenia, Verne pisał do niego trzy dni później: “Jeżeli nie damy Ratonów, odmówię napisania opowiadania do numeru świątecznego. Po prostu brak mi zupełnie czasu”.
Autoryzowane przez Hetzela i zaakceptowane przez Martina Przygody Rodziny Ratonów ukazały się wreszcie w styczniu 1891 roku. Jednak ta publikacja absolutnie nie mogła zadowolić pisarza. Z jednej strony Juliuszowi zupełnie nie przypadły do gustu ilustracje (częściowo powtórzone w zbiorze opowiadań Hier et demain [Wczoraj i jutro]. W post scriptum do listu z 5 stycznia 1891 roku Verne pisał: “Obejrzałem osobiście odbitkę próbną Ratonów, przesłaną przez pana. Co z tą wróżką w ubiorze paryżanki?” Z drugiej strony, poprawiając próbne odbitki, stwierdził, że w porównaniu z rękopisem tekst został skrócony. Powodem tego było dostosowanie jego objętości do rozmiarów i rozkładu stron stosowanego w przeglądzie.
Kiedy Michel Verne w roku 1910 przygotowywał wydanie opowiadania w zbiorze Hier et demain, nie mógł znaleźć rękopisu (został on zatrzymany przez redaktora “Figaro” i następnie zaginął). Dlatego też, nie mogąc nic innego zrobić, przyjął wersję umieszczoną w “Figaro”, zawierającą około pięćdziesięciu poprawek i dwa mniejsze opuszczenia.
Długo nie udawało się odnaleźć rękopisu. Zapomniany w archiwach Hetzela, wyszperany został w Bibliotece Narodowej w Paryżu, gdzie się obecnie znajduje. Dzięki nadzwyczaj szczęśliwemu przypadkowi dysponujemy nie tylko autografem złożonym przez René Martina, przed poprawkami skracającymi tekst, zawartymi na próbnej odbitce, lecz także wersją wcześniejszą, zatytułowaną Le Rat goutteux [Szczur-podagryk]. Chodzi tu o pewną kopię, zrobioną dla Hetzela, odpowiadającą pierwotnej wersji utworu. Tekst jednak z pewnością nie jest pisany ręką Verne’a, ponieważ miał on zwyczaj – zgodnie z utartym postępowaniem – poprawiać pierwotną wersję napisaną ołówkiem. Tymczasem tekst jest napisany piórem, prawdopodobnie przez niejakiego Simona, który naniósł ostatnie poprawki autora niebieskim ołówkiem w dniu 11 czerwca 1890 roku.
Autograf vernowski tej wersji niestety nie istnieje, ponieważ zniknął, czy to pod grubymi i licznymi skreśleniami i odszyfrowanie jego jest niemożliwe, czy też pod kawałkami papieru naklejonymi na stronach rękopisu. Taki właśnie obraz przedstawia ta wersja utworu. Lecz niewątpliwie Szczur-podagryk jest tym samym opowiadaniem co Przygody rodziny Ratonów, jedynie mniej zwartym w formie, zawierającym dużą ilość powtórzeń, kilka błędów, oraz, przede wszystkim inne nazewnictwo (w tej wersji książę Kissador nazywa się Favori).
Przedstawiona poniżej wersja rękopisu została więc z powyższych powodów znacznie zmniejszona, ale generalnie rzecz biorąc z korzyścią dla stylu i zwartości akcji. Jednak przeróbka dokonana do potrzeb druku w “Figaro” jest bardzo niejasna. Nie tylko poprawiono wyrażenia ekspresyjne, których rola jest tak ważna, ale posunięto się do godnych pożałowania skreśleń: zniknęły wyrażenia [zdania] objaśniające, usunięto całe dialogi przyczyniające się korzystnie do charakteryzacji głównych bohaterów, podobnie jak aluzje literackie i bardziej poetyczne opisy.
Wersja zawarta w “Figaro”, powtórzona ze zmianami w zbiorze opowiadań Hier et demain, liczy 17 rozdziałów, natomiast w manuskrypcie jedynie 16. Ta różnica wynika z faktu, że rozdział 15 w oryginalnej wersji włączony jest do rozdziału poprzedniego. Czytelnik oceni, czy ta zmiana jest szczęśliwa, czy też nie.
Nigdy zapewne nie poznamy wersji ostatecznej, tej, którą zaakceptowałby Verne, ponieważ jest trudne, a raczej wręcz niemożliwe, określenie, które z tych licznych skreśleń zostałyby przywrócone, które zaś poprawki stylistyczne zawarte w “Figaro” byłyby zachowane.
Przedstawiony niżej tekst opowiadania stanowi więc mieszaninę dwóch różnych wersji: pierwotnej i wydanej w czasopiśmie w roku 1891.
Powyższy wstęp autorstwa Volkera Dehsa, wybitnego niemieckiego znawcy twórczości Juliusza Verne’a (przetłumaczony przeze mnie z niewielkimi skrótami), został opublikowany wraz z opowiadaniem Przygody rodziny Ratonów w Bulletin de la Société Jules Verne (biuletynie francuskiego Towarzystwa Juliusza Verne’a) [nr 90 z roku 1989].
Należy koniecznie dodać, że mój przekład nie obejmuje bardzo licznych przypisów Volkera Dehsa. Pokazują one głównie różnice pomiędzy wersjami opublikowanymi w “Figaro” i w zbiorze Wczoraj i jutro a rękopisem Szczura-podagryka. Część z nich odnosi się do sfery języka francuskiego, np. analizuje użycie innego czasu, składni czy pojedynczego słowa. Te niuanse wcale, albo prawie wcale nie mają wpływu na tłumaczenie polskie.
Dodajmy jeszcze, że Polskie Towarzystwo Juliusza Verne’a jest również właścicielem polskiego przekładu Przygód rodziny Ratonów w wersji Michela Verne’a, pochodzącej ze zbioru Wczoraj i jutro (z której to też częściowo korzystaliśmy). Być może kiedyś wersja ta ukaże się drukiem…
Życzę przyjemnej lektury
Andrzej Zydorczak